Woda stoi na trawniku po deszczu – potrzebny jest drenaż, niwelacja czy aeracja?

Soczysta, gęsta i intensywnie zielona trawa jest wizytówką każdego przydomowego ogrodu, jednak nawet najlepiej utrzymany trawnik straci swój urok, jeśli po każdych większych opadach atmosferycznych zmieni się w podmokłą i grząską powierzchnię. Tymczasem długotrwale utrzymujące się kałuże na trawniku po deszczu to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim biologiczny i użytkowy, ponieważ brak szybkiego wsiąkania wody w efekcie powoduje podmywanie systemu korzeniowego, stwarza warunki beztlenowe powodujące gnicie korzeni, pociąga za sobą powszechny rozwój mchu, glonów i chorób grzybowych. Jeśli woda stoi na trawniku po deszczu to nie należy z pewnością podejmować pochopnych decyzji np. o całkowitym przekopaniu całej działki czy zastosowaniu komercyjnych aeratorów. Kluczem do skutecznego usunięcia usterki jest tu trafna diagnoza źródła problemu – ustalenie przyczyn braku infiltracji wody, odróżnianie błędów ukształtowania terenu od problemów ze strukturą gleby, jak i zapoznanie się ze skutecznością poszczególnych metod -   aeracji, niwelacji oraz drenażu. Warto tu także poznać metody odwodnienia trawnika bez konieczności jego całkowitego niszczenia.

Dlaczego woda nie wsiąka w trawnik?

 

Dla dobrania właściwej metody naprawczej, należy poznać fizyczne i biologiczne mechanizmy odpowiedzialne za blokowanie przepływu wody w głąb profilu glebowego, ponieważ zjawisko to jest rzadko kwestią przypadku i najczęściej stoi za nim jeden z czterech głównych czynników: struktura gleby, zagęszczenie i warstwa filcu, mikrodepresyjna geometria terenu oraz wysoki poziom wód gruntowych. W przypadku struktury gleby chodzi o jej zwięzłość oraz zawartość frakcji ilastych, które są glebami ciężkimi. Najczęstszą przyczyną strukturalną jest obecność w gruncie gleb spoistych, czyli glin, iłów oraz pyłów, które posiadają bardzo małą przestrzeń porową (nie posiadają więc porów drenażowych). Gleba gliniasta po wyschnięciu staje się twarda jak skała, natomiast pod wpływem wody pęcznieje, całkowicie zamykając mikroszczeliny i uniemożliwiając wsiąkanie wody w głębsze warstwy.

Istotną kwestią jest także powstanie tzw. podeszwy płużnej, czyli nieprzepuszczalnej, zbitej warstwy ziemi powstałej na skutek intensywnego zagęszczenia gruntu na głębokości do 30 cm, przez oddziaływanie ciężkiego sprzętu budowlanego. Jeśli na takim podłożu wykonamy cienką, kilkucentymetrową warstwę dojrzałego humusu, to będzie to jedynie złudzenie prawidłowo przygotowanego terenu, ponieważ woda przesiąkając przez wierzchnią warstwę, natrafi na pancerz i zatrzyma się, powodując podtopienia.

W wyniku utrzymywania się wody opadowej na trawniku dochodzi także do powstawania tzw. filcu, czyli zbitej warstwy złożonej z martwej trawy, korzeni, pędów i mchu, która powstaje przy powierzchni gleby. Jeśli trawnik nie jest poddawany regularnej wertykulacji to wówczas filc działa jak wysuszona gąbka lub nieprzepuszczalna membrana, początkowo odpychając wodę, a po nasiąknięciu trzymając ją przy samej powierzchni, odcinając przez to dopływ tlenu do korzeni.

Problemy z wodą stojącą na trawniku mogą być również wywołane błędami w niwelacji terenu, a więc powstaniem niecek i mikrodepresji. Woda z natury grawitacyjnie spływa do najniżej położonych punktów, a nawet niewielkie, kilkucentymetrowe wgłębienia w płaszczyźnie ogrodowej sprawiają, że woda opadowa z całego otaczającego terenu spływa w jedno miejsce, przekraczając lokalną pojemność wodną gleby. Jak jednak rozpoznać, czy problem stanowi gleba, czy złe spadki terenu, co umożliwi uniknięcie niepotrzebnych i kosztownych prac ziemnych. Zatem przed podjęciem decyzji czy przeprowadzić drenaż czy aerację trawnika, warto wykonać diagnozę problemów z wodą. Sprawdźmy, czy woda stoi na całej powierzchni, czy utrzymuje się jedynie lokalnie, w nieckach. Jeśli problem dotyczy całego trawnika, to przeprowadzić trzeba test infiltracyjny, a problemem jest gleba i jej zagęszczenie. W przypadku problemów z lokalnym utrzymywaniem się wody w nieckach wykonuje się test poziomicy i określa czy problem związany jest z geometrią terenu.

Na czym polegają takie testy? Test infiltracji wodnej nazywany inaczej testem próby gruntowej to prosta próba pozwalająca ocenić rzeczywistą przepuszczalność gleby pod trawnikiem. W ramach takiego testu wykopuje się w miejscu zalegania wody dołek o średnicy około 20 cm i głębokości 30 cm, a następnie wlewa do niego wodę do samego brzegu i czeka, aż całkowicie wsiąknie. Ponownie napełnia się dołek wodą do pełna i mierzy czas opadania lustra wody za pomocą miarki. Przy prawidłowej infiltracji, woda opada w tempie powyżej 2,5 cm na godzinę, a przy zaburzonej – gdy gleba jest zbita lub gliniasta, woda opada wolniej niż 1 cm na godzinę, bądź też stoi w dołku przez kilkanaście godzin.

Z kolei test oceny profilu glebowego wykonuje się wyjmując z trawnika wąski fragment, o głębokości około 30 cm. Jeśli wierzchnia warstwa tej próbki jest bardzo mokra, jednak poniżej 15 cm gleba jest sucha i zbita, to problemem jest zagęszczenie podpowierzchniowe i wówczas wystarczy aeracja głęboka. Natomiast jeśli cały profil glebowy aż do dna jest jednolicie gliniasty, ciągliwy i sinawy, co stanowi objaw oglejenia i wskazuje, że problem leży w strukturze gleby, dlatego wymagany jest drenaż lub wymiana gruntu.

Można jeszcze przeprowadzić test weryfikacji spadków przy użyciu łaty murarskiej z poziomicą lub niwelatora laserowego. Prawidłowo wyprofilowany trawnik powinien posiadać spadek poprzeczny od 1% do 2% co oznacza 1 do 2 cm spadku na 1 metrze bieżącym powierzchni, który ukierunkowany jest od budynków w stronę granic działki lub punktów odbioru wody. Jeśli okaże się, że woda stoi w stałych, wyraźnie wyznaczonych punktach, a położona na nich łata wskazuje zagłębienie większe niż 2 cm na długości 2 m to przyczyną jest złe wyprofilowanie terenu, które wymaga lokalnego zniwelowania.

Kiedy wystarczy aeracja, a kiedy potrzebny jest drenaż?

 

Dobór odpowiedniej metody zależy bezpośrednio od skali problemu, jak i przepuszczalności profilu glebowego oraz specyfiki działki. Aeracja, czyli napowietrzanie polega na głębokim nakłuwanie gleby przy użyciu bolców pełnych lub rurkowych. Taki zabieg wystarczy, gdy woda stoi na trawniku sporadycznie, głównie po bardzo intensywnych, ulewnych deszczach, ale znika w ciągu kilku do kilkunastu godzin bądź gdy problem dotyczy wierzchniej warstwy gleby, do głębokości około 12 cm albo główną przyczyną jest zbicie gruntu wynikające z intensywnego użytkowania oraz zalegający filc. Aby aeracja przyniosła efekty, musi być połączona z natychmiastowym piaskowaniem trawnika, ponieważ piasek wypełnia wykonane otwory, tworząc stałą siatkę umożliwiającą przesiąkanie wody i dopływ tlenu.

Sama aeracja nie wystarczy i konieczne będzie wykonanie systemowego drenażu, jeśli woda opadowa będzie się utrzymywała na powierzchni dłużej niż dwa dni, zamieniając jednocześnie trawnik w błoto, jak i wówczas, gdy działka charakteryzuje się bardzo wysokim poziomem wód gruntowych lub leży u podnóża naturalnego zbocza, z którego spływa woda z sąsiednich terenów, jak i profil glebowy składa się z głębokich warstw gliny ciężkiej lub iłu. To nie wystarczy także w sytuacji, gdy podłoże posiada zerową infiltrację, a spadek terenu uniemożliwia grawitacyjny spływ powierzchniowy.

Czy można odwodnić trawnik bez zakładania go od nowa?

 

Odwodnienie trawnika, który nierzadko był pielęgnowany latami, nie musi automatycznie oznaczać jego zniszczenia przez ciężki sprzęt. Istnieją nowoczesne, małoinwazyjne metody na to, jak odwodnić istniejący trawnik bez konieczności jego całkowitego zerwania i ponownego wysiewu, a jedną z metod jest małoinwazyjny drenaż francuski, nazywany także wąskoprzestrzennym drenażem bezrurowym. Jest to jedna z najskuteczniejszych i najbardziej estetycznych metod odwadniania istniejących muraw, polegająca na ręcznym wycięciu darni pasami o szerokości około 20 do 30 cm i grubości 4 do 5 cm, odkładając je na folię obok wykopu. Wykonuje się następnie korytowanie rowków, czyli wykopuje się wąskie rowki o głębokości 50 do 70 cm ze spadkiem 1–2% w kierunku odbiornika wody, którym może być np. studnia chłonna lub zbiornik na deszczówkę. Taki rowek wyściela się geowłókniną drenażową, a następnie wypełnia się żwirem płukanym lub klińcem o frakcji 8 do 16 mm lub 16 do 32 mm, do wysokości około 5 do 7 cm poniżej poziomu terenu. Geowłókninę zawija się do góry na zakładkę, chroniąc żwir przed zamuleniem przez drobiny gleby, a na tak zamknięty drenaż nakłada się wcześniej wycięte pasy darni, dociska je, wałuje, a następnie obficie podlewa, tak, że po około dwóch do trzech tygodni trawa ukorzenia się, a ślad po wykopie całkowicie znika.

Oprócz drenażu francuskiego można zastosować też inna metodę o małej inwazyjności, tworząc pionowe studnie drenażowe. Jeśli warstwa nieprzepuszczalnej gliny ma grubość kilkudziesięciu centymetrów, a pod nią znajduje się przepuszczalna warstwa piaszczysta, to idealnym rozwiązaniem będą punktowe studnie drenażowe. Wykonuje się je za pomocą ręcznego świdra ogrodowego o średnicy 10 do 15 cm tak, aby odwierty przechodziły przez całą warstwę gliny aż do piasku, na głębokość 80 do 120 cm. W takie odwierty wkłada się rurę drenarską w otulinie lub wyściela go geowłókniną i w całości zasypuje żwirem płukanym, natomiast górną część zasypuje się gruboziarnistym piaskiem i przykrywa krążkiem darni. Woda z kałuży spływa punktowo w głąb gruntu jak przez lej.

Do dyspozycji właścicieli podmokłych trawników mamy także mole drenarskie i szczelinowanie drenażowe, stosowane m.in. w profesjonalnym utrzymaniu muraw sportowych. Specjalna maszyna przeciąga pod darniową warstwą trawnika stożkowy element stalowy, tworząc podziemne korytarze, czyli właśnie szczeliny drenażowe, nie wymagające wykonywania jakichkolwiek wykopów.

Problem ze stojącą wodą na trawniku nie musi zatem wiązać się z koniecznością wjeżdżania na działkę ciężkim sprzętem i zakładania murawy od nowa, a kluczem do sukcesu jest właściwe rozpoznanie przyczyny, a więc odróżnienie problemów ze strukturą gleby od błędów w wyprofilowaniu spadków terenu.